Skip to content
Artwork for Połamane Słowo

Połamane Słowo

Wojciech Pawlicki

O. Wojciech, redemptorysta, codziennie komentuje Słowo Boże. Każdego dnia w Liturgii Bóg daje nam swoje Słowo. To Słowo czasem trzeba zbadać, zajrzeć do środka, połamać jak chleb. Zajrzeć do pochodzenia słów z greki czy hebrajskiego, do starożytnych zwyczajów Narodu Wybranego. Słowo Boga zna się na naszym życiu... W Księdze Ezechiela i Apokalipsie Bóg wzywa by „zjeść” to Słowo... by życie nam smakowało i byśmy zrozumieli swoje miejsce na świecie i swoją osobistą historię życia.
Jako ilustrację przedstawiamy codziennie nowy obraz, dzieło sztuki, które dotyka Słowa Boga oczami artystów a nam pozwala jeszcze głębiej kontemplować sceny biblijne, ich tajemnice i symbole.

Play
  • 64 episodes
  • daily
  • Avg 23 min
  • Polish
Counted on this page — what you have heard stays on this device, so it is not something the list can be paged by.
  • Friday · 23 min

    JEST CZASR RODZENIA I CZAS UMIERANIA…czytania i komentarze 25.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy mądrość Koheleta, który powie, że w życiu ludzkim może zdarzyć się wszystko i nie możemy się temu dziwić. W ewangelii Jezu zburzył Apostołom ich wyobrażenia o Mesjaszu…(Koh 3, 1-11; Ps 144, 1b i 2abc. 3-4; Mk 10, 45: Łk 9, 18-22)

  • Monday · 18 min

    NIE POTRZEBUJĄ LEKARZA ZDROWI…czytania i komentarze 21.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy czym jest Kościół i jakie jest nasze powołanie. A Jezus przypomni nam, że jesgo miłosierdzie jest lekarstwem dla grzeszników…(Ef 4, 1-7. 11-13; Ps 19, 2-3. 4-5; Mt 9, 9-13) Obraz w miniaturze: Powołanie św. Mateusza - Theodor van Loon(1581,1582-1649)

  • September 20 · 25 min

    MYŚLI MOJE NIE SĄ MYŚLAMI WASZYMI… czytania i komentarze 20.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu jesteśmy zaproszeni, by myśleć po Bożemu …(Iz 55,6-9; Ps 145 , 2-3. 8-9. 27-18; Flo 1, 29c-24. 27a; Dz 16, 24b; Mt 20, 1-16a) Vincent van Gogh, „Czerwone winnice w Arles” (1888) Na obrazie Vincenta van Gogha widzimy rozległą winnicę, w której trwa jesienny zbiór winogron. To nie jest spokojny, pusty krajobraz. Na polu pracuje wiele osób. Jedni pochylają się nad krzewami, inni zajmują się zebranymi owocami. W oddali dostrzegamy kolejnych robotników, a ich sylwetki układają się w rytm powtarzających się ruchów. Cała przestrzeń jest wypełniona pracą. W centrum obrazu znajduje się duża, rozgrzana kolorami część winnicy. Krzewy mienią się czerwienią, pomarańczem i żółcią, jakby jesienne liście płonęły w słońcu. Między nimi pojawiają się zielone pasy roślinności oraz ciemniejsze fragmenty ziemi. Barwy nie są jednak spokojne ani stonowane. Van Gogh zestawia je odważnie, tak że niemal czujemy ciepło bijące od pola. Warto przyjrzeć się robotnikom. Nie są przedstawieni jako pojedyncze, wyraźne portrety. To raczej ludzie uchwyceni podczas codziennych zajęć. Ich sylwetki są niewielkie wobec rozległego krajobrazu, ale właśnie dzięki nim obraz nabiera życia. Pochylone plecy, zgięte kolana i ręce skierowane ku krzewom pokazują wysiłek zbiorów. Każdy wykonuje swoją część pracy, a cała scena przypomina wielki, wspólny rytm. Nad winnicą rozciąga się jasne niebo. W oddali można dostrzec zabudowania oraz zarys drzew, które zamykają przestrzeń obrazu. Van Gogh nie prowadzi nas jednak ku dalekiemu widokowi. Naszą uwagę przyciąga przede wszystkim pole – jego intensywne barwy, gęstość roślin i liczne postacie. Wydaje się, że stoimy tuż obok pracujących ludzi i patrzymy na winnicę z niewielkiego wzniesienia. Szczególnie charakterystyczny jest sposób, w jaki artysta nakłada farbę. Pociągnięcia pędzla są widoczne, krótkie i energiczne. Niektóre układają się w pasy, inne tworzą drobne plamki, które przypominają liście, gałązki i nierówności ziemi. Van Gogh nie próbuje wygładzić powierzchni obrazu. Przeciwnie – pozwala nam dostrzec ślady własnej pracy. Dzięki temu winnica wydaje się niemal drgać, jakby powietrze nad polem było rozgrzane i pełne ruchu. W tym dziele kolor odgrywa szczególną rolę. Czerwień i pomarańcz dominują w krajobrazie, ale obok nich pojawiają się chłodne błękity, fiolety i zielenie. Te zestawienia sprawiają, że obraz jest jednocześnie ciepły i pełen kontrastów. Nie oglądamy jesieni w przygaszonych, brązowych barwach. To jesień niezwykle intensywna, niemal świąteczna w swoim bogactwie. „Czerwone winnice w Arles” powstały w 1888 roku, gdy Van Gogh mieszkał na południu Francji, w Arles. Tamtejsze światło i krajobrazy wywarły ogromny wpływ na jego malarstwo. Artysta chętnie podejmował temat pracy na roli, a w przedstawianiu zwykłych ludzi widział możliwość pokazania ich związku z ziemią i rytmem przyrody. W przypadku tego obrazu inspiracją była również twórczość Jeana-François Milleta, który często malował wieśniaków i ich codzienne zajęcia. Obraz ma jeszcze jedną ciekawą cechę: nie skupia się na jednej najważniejszej postaci. Wzrok wędruje od robotnika do robotnika, od krzewów do kolejnych pasów pola. Widzimy pracę wielu ludzi, a zarazem ogromną przestrzeń, która ich otacza. To właśnie połączenie człowieka, ziemi i koloru sprawia, że scena pozostaje w pamięci. Van Gogh pokazuje nam zwykły dzień w winnicy, ale robi to w sposób niezwykły. Zbiór winogron staje się barwnym widowiskiem, pełnym światła, ruchu i energii. Wystarczy przyjrzeć się uważnie, by dostrzec, jak wiele dzieje się w tej pozornie prostej scenie.

  • September 19 · 28 min

    ZIARNEM JEST SŁOWO BOŻE…czytania i komentarze 19.092026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy odpowiedź na pytanie: jak zmartwychwstają umarli oraz jak słuchać Słowa Bożego by wydało plon wieczności…( 1 Kor 15, 35-37. 42-49; Ps 56, 3 i 10. 11-12. 13-14; Łk 8, 15 Łk 8, 4-15) Vincent van Gogh, „Siewca” (1888) Na obrazie Vincenta van Gogha widzimy człowieka pracującego na polu. To siewca, który spokojnym, szerokim gestem rozsiewa ziarno. Jego sylwetka jest ciemna i wyraźnie odcina się od jasnej ziemi. Ubrany w robocze ubranie i kapelusz, pochyla się lekko do przodu, jakbyśmy przyglądali się mu w samym środku codziennej pracy. Nie patrzy na nas. Jest skupiony na tym, co robi. Wokół niego rozciąga się pole, którego nie namalowano w realistyczny, szczegółowy sposób. Ziemia przypomina mozaikę barw: pojawiają się na niej odcienie żółci, ochry, pomarańczu i brązu. Van Gogh nie próbuje wiernie odtworzyć każdego skrawka gruntu. Zamiast tego nakłada farbę krótkimi, zdecydowanymi pociągnięciami pędzla. Dzięki temu powierzchnia obrazu wydaje się niemal poruszona, jakby drżała w słońcu. Nad polem dominuje ogromne, żółte słońce. Jest tak duże, że trudno przejść obok niego obojętnie. Nie przypomina małego, odległego krążka na niebie – niemal wypełnia górną część obrazu i przyciąga wzrok widza. Jego blask rozlewa się po krajobrazie, nadając mu niezwykłą, intensywną barwę. Niebo jest jasne, miejscami przechodzi w błękit i delikatne fiolety. Te chłodniejsze kolory równoważą ciepłe żółcie pola, a zarazem sprawiają, że słońce wydaje się jeszcze bardziej świetliste. Ważnym elementem kompozycji jest drzewo, którego ciemna sylwetka wyrasta po jednej stronie obrazu. Jego konary i gałęzie tworzą nieregularny kształt, który kontrastuje z rozległą przestrzenią pola. Drzewo nie jest namalowane jako spokojny, ozdobny fragment pejzażu. Jego forma jest mocna, niemal ekspresyjna – podobnie jak cała przyroda na tym obrazie. Van Gogh posługuje się kolorem w sposób bardzo osobisty. Nie zawsze wybiera barwy takie, jakie widzielibyśmy w rzeczywistości. Żółć może być tu wyjątkowo intensywna, błękit głęboki, a fiolet pojawia się tam, gdzie moglibyśmy spodziewać się zwykłego cienia. Kolory nie służą wyłącznie do odtworzenia wyglądu świata. Budują nastrój i sprawiają, że zwyczajny widok nabiera niezwykłej siły. Siewca był tematem, do którego Van Gogh powracał, inspirując się między innymi twórczością francuskiego malarza Jeana-François Milleta. Millet przedstawiał ludzi pracujących na roli z powagą i skupieniem. Van Gogh przejął zainteresowanie codziennym trudem człowieka, ale nadał mu własny, rozpoznawalny język malarski: mocne kontury, żywe barwy i farbę nakładaną tak, że widać niemal każdy ruch pędzla. Warto przyjrzeć się samej postaci siewcy. Jest niewielka w porównaniu z ogromnym polem i słońcem, a jednak to właśnie ona stanowi centrum naszej uwagi. Jej gest jest prosty i powtarzalny. Nie ma tu widowiskowej sceny ani niezwykłego wydarzenia. Jest człowiek wykonujący pracę, której efekt nie pojawi się od razu. Obraz łączy więc codzienność z niezwykłym pięknem. Van Gogh pokazuje zwyczajny krajobraz, ale maluje go tak, jakby każda jego część była pełna energii. Ziemia, drzewo, niebo i słońce nie są jedynie tłem dla człowieka – tworzą z nim jedną, pulsującą życiem całość. Siewca rozsiewa ziarno, a wokół niego świat mieni się światłem i kolorem.

  • September 18 · 23 min

    WCZEŚNIE OSIĄGNĄWSZY DOSKONAŁOŚĆ, PRZEŻYŁ CZASÓW WIELE…czytania i komentarze 18.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy o wartości życia ludzkiego i o tym, komu zgubił się Jezus…( Mdr 4, 7-15; Ps 148, 1b-2. 11-12. 13-14c; Mt 5,8; Łk 2, 41-52) Albrecht Dürer – „Jezus wśród uczonych”, 1506 Albrecht Dürer jest jednym z najwybitniejszych artystów niemieckiego renesansu. Był malarzem, grafikiem i teoretykiem sztuki, a jego twórczość odegrała ważną rolę w przenoszeniu idei włoskiego renesansu na północ Europy. Dürer łączył niezwykłą precyzję właściwą tradycji niemieckiej z zainteresowaniem proporcjami, anatomią i kompozycją, które poznawał podczas podróży do Włoch. Obraz „Jezus wśród uczonych”, namalowany w 1506 roku, powstał podczas jego drugiego pobytu w Wenecji i należy do najbardziej niezwykłych dzieł tego okresu. Obecnie znajduje się w Muzeum Thyssen-Bornemisza w Madrycie. Tematem obrazu jest scena opisana w Ewangelii według św. Łukasza: dwunastoletni Jezus zostaje odnaleziony w świątyni, gdzie przebywa pośród uczonych, słucha ich i zadaje pytania. Dürer nie przedstawia jednak rozległego wnętrza świątyni ani tłumu zgromadzonych osób. Zamiast tego skupia uwagę na niewielkiej grupie postaci, których twarze i dłonie niemal całkowicie wypełniają przestrzeń obrazu. W centrum kompozycji znajduje się młody Jezus, otoczony przez starszych mężczyzn. Jego twarz jest spokojna, a spojrzenie skupione. Wokół niego zgromadzeni są uczeni o bardzo zróżnicowanych rysach: jedni mają długie brody, inni pomarszczone twarze, wyraziste nosy i głęboko osadzone oczy. Dürer nie idealizuje ich wyglądu. Każda twarz ma indywidualny charakter, a różnice wieku, mimiki i fizjonomii nadają całej scenie niezwykłą żywotność. Szczególnie interesujący jest sposób, w jaki artysta buduje kompozycję. Postacie znajdują się bardzo blisko siebie, a ich głowy i dłonie nakładają się na siebie, tworząc gęsty układ. Nie ma tu rozległego pejzażu ani architektury, które mogłyby odwracać uwagę od głównego wydarzenia. Cała narracja rozgrywa się w bezpośrednim kontakcie pomiędzy bohaterami. Widz ma wrażenie, że znalazł się tuż obok grupy i może przyglądać się rozmowie z bardzo niewielkiej odległości. Ważną rolę odgrywają dłonie. Dürer przedstawia je w różnych układach: jedne wskazują, inne wykonują gesty rozmowy, jeszcze inne spoczywają na książkach. Szczególnie charakterystyczne są dłonie znajdujące się w pobliżu centrum obrazu. Ich skręcone palce tworzą niemal osobny układ form, przyciągający uwagę równie mocno jak twarze. To przykład niezwykłej umiejętności artysty w obserwowaniu ludzkiego ciała i wykorzystywaniu gestu jako środka budowania kompozycji. Dzieło wyróżnia się także bogactwem szczegółów. Dürer z precyzją oddaje fakturę skóry, włosów, brody i tkanin. Widać jego zainteresowanie anatomią oraz indywidualnymi cechami ludzkiej twarzy. Jednocześnie artysta nie dąży do fotograficznego odtworzenia rzeczywistości. Niektóre rysy zostały celowo wyostrzone, a układ postaci podporządkowany został ekspresji całej sceny. Kolorystyka obrazu jest stosunkowo stonowana. Dominują ciepłe odcienie brązu, czerwieni i złota, zestawione z jasnymi tonami skóry oraz ciemniejszymi partiami ubrań. Światło wydobywa twarze i dłonie z tła, kierując uwagę widza ku najważniejszym elementom przedstawienia. Dzięki temu nawet przy dużym nagromadzeniu postaci kompozycja pozostaje czytelna. „Jezus wśród uczonych” jest szczególnie interesujący również ze względu na moment powstania. Dürer namalował go podczas pobytu w Wenecji, gdzie zetknął się z osiągnięciami włoskiego renesansu. W obrazie widoczne jest jego zainteresowanie kompozycją figuralną i ekspresją postaci, ale sposób opracowania detali pozostaje charakterystyczny dla północnoeuropejskiej tradycji malarskiej. Dzieło łączy więc dwa artystyczne światy: włoskie zainteresowanie formą i ruchem oraz niderlandzko-niemiecką precyzję obserwacji.

  • September 17 · 25 min

    ODPUSZCZONE SĄ JEJ LICZNE GRZECHY, PONIEWAŻ BARDZO UMIŁOWAŁA…czytania i komentarze 17.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy kerygmat głoszony przez św. Pawła i zderzenie faryzeizmu z miłością…( 1 Kor 15, 1-11; Ps 118, 1b-2. 16-17. 28-29; Mt 11, 28; Łk 7, 36-50) Dieric Bouts – „Chrystus w domu Szymona faryzeusza” Dieric Bouts, znany również jako Dirk Bouts, należy do najważniejszych przedstawicieli wczesnego malarstwa niderlandzkiego XV wieku. Tworzył w okresie, w którym malarze północnej Europy rozwijali niezwykłą umiejętność realistycznego przedstawiania postaci, przedmiotów i przestrzeni. Ich dzieła wyróżniały się precyzją wykonania, dbałością o szczegół oraz umiejętnością budowania rozbudowanych opowieści za pomocą gestów i spojrzeń. Obraz „Chrystus w domu Szymona faryzeusza”, datowany na około 1460 rok, jest przykładem tego sposobu myślenia o malarstwie. Dzieło zostało wykonane techniką olejną na desce i ma stosunkowo niewielki format – około 40,5 na 61 centymetrów. Obecnie znajduje się w berlińskiej Gemäldegalerie. Szeroka, pozioma kompozycja pozwala artyście przedstawić kilka postaci w jednej przestrzeni i zbudować scenę, której znaczenie rozwija się poprzez ich wzajemne relacje. Tematem obrazu jest uczta w domu Szymona faryzeusza. W centrum zainteresowania znajduje się spotkanie Chrystusa z kobietą, która podchodzi do Niego i okazuje Mu szczególną uwagę. Pozostali uczestnicy wydarzenia tworzą wokół nich grupę obserwatorów. Ich obecność sprawia, że scena nie jest jedynie przedstawieniem dwóch osób, lecz także opowieścią o spojrzeniach, reakcjach i napięciu pomiędzy bohaterami. Bouts buduje kompozycję w sposób charakterystyczny dla malarstwa niderlandzkiego. Postacie zostały rozmieszczone w uporządkowanej przestrzeni, a ich sylwetki, gesty i kierunki spojrzeń prowadzą wzrok widza ku najważniejszej części przedstawienia. Artysta nie potrzebuje gwałtownych ruchów ani przesadnie teatralnych póz, by nadać scenie wyrazistość. Wiele dzieje się w subtelnych relacjach pomiędzy bohaterami – w ich ustawieniu, sposobie zwracania się do siebie i reakcjach na rozgrywające się wydarzenie. Ważną rolę odgrywa również wnętrze. Przestrzeń domu jest przedstawiona jako miejsce konkretnego spotkania, a nie abstrakcyjna sceneria. Dzięki temu biblijna opowieść zyskuje bliskość codziennego życia. Takie osadzanie wydarzeń religijnych w rozpoznawalnym otoczeniu było charakterystyczne dla sztuki niderlandzkiej XV wieku. Artyści chętnie wykorzystywali współczesne im stroje, przedmioty i elementy architektury, aby przybliżyć widzom historie znane z Pisma Świętego. Jedną z najważniejszych cech malarstwa Boutsa jest precyzja. Artysta starannie opracowuje twarze, dłonie i fałdy ubrań, a poszczególne elementy kompozycji zachowują wyraźny, niemal namacalny charakter. Nie chodzi jednak wyłącznie o wierne odtworzenie wyglądu przedmiotów. Szczegółowość pomaga również uporządkować scenę i nadaje jej wiarygodność. Widz ma wrażenie, że obserwuje wydarzenie rozgrywające się w rzeczywistej przestrzeni. Istotne jest także spokojne tempo przedstawienia. Bouts nie koncentruje się na gwałtownym ruchu, lecz na chwili zatrzymanej w czasie. Postacie zdają się pozostawać w oczekiwaniu, a ich gesty nabierają znaczenia dzięki temu, że kompozycja jest starannie wyważona. Ten sposób budowania narracji odróżnia dzieło od późniejszych, bardziej dynamicznych przedstawień barokowych. „Chrystus w domu Szymona faryzeusza” pokazuje, jak malarstwo niderlandzkie XV wieku potrafiło łączyć temat religijny z uważną obserwacją człowieka i jego otoczenia. Zamiast monumentalnej sceny artysta proponuje kameralne spotkanie, w którym znaczenie budują relacje pomiędzy postaciami, uporządkowana przestrzeń oraz precyzyjnie opracowane szczegóły. To właśnie ta równowaga pomiędzy narracją, realizmem i spokojem kompozycji sprawia, że obraz Boutsa jest interesującym przykładem sztuki późnego średniowiecza.

  • September 16 · 30 min

    NAJWIĘKSZA JEDNAK JEST MIŁOŚĆ…czytania i komentarze 16.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu mam Hymn o Miłości, który przypomina nam o naszej tożsamości a ewangelia demaskuje nasze pokolenie….( 1 Kor 12,31-13,13; Ps 33, 3-3. 4-5. 12 i22; J 6, 63c. ^8c; Łk 7 31-35) Judith Leyster – „Młody flecista” Judith Leyster była jedną z najbardziej interesujących artystek holenderskiego Złotego Wieku. Urodziła się w Haarlemie około 1609 roku i właśnie z tym miastem związana była większa część jej kariery. W 1633 roku została przyjęta do haarlemskiej gildii św. Łukasza jako jedna z nielicznych wówczas kobiet prowadzących samodzielną działalność artystyczną. Jej obrazy często przedstawiają sceny z codziennego życia: muzykujących ludzi, bawiące się dzieci, osoby śmiejące się lub śpiewające. „Młody flecista”, namalowany około 1630–1635 roku, jest jednym z takich kameralnych przedstawień. Na obrazie widzimy chłopca grającego na flecie. Artystka ukazała go w bardzo bliskim planie, niemal tak, jakby niespodziewanie znalazł się tuż przed naszymi oczami. Dziecko odwraca głowę lekko ku górze i spogląda poza kadr obrazu. Nie patrzy więc bezpośrednio na widza. Ten prosty zabieg sprawia, że przedstawiona scena wydaje się fragmentem większego wydarzenia, którego pozostałej części nie możemy zobaczyć. Najważniejszym elementem kompozycji jest twarz chłopca oraz trzymany przez niego instrument. Flecista nie został przedstawiony jako idealizowana postać, lecz jako zwyczajne dziecko. Jego lekko rozchylone usta, ułożenie dłoni i skupienie na grze sprawiają, że możemy niemal wyobrazić sobie dźwięk wydobywający się z instrumentu. Leyster interesuje nie tylko sam wygląd chłopca, ale również uchwycenie konkretnego momentu – chwili, w której muzyka właśnie trwa. Obraz jest bardzo charakterystyczny dla holenderskiego malarstwa rodzajowego XVII wieku. Artyści coraz częściej rezygnowali z monumentalnych tematów historycznych czy religijnych na rzecz pozornie zwyczajnych scen. Muzykowanie było szczególnie popularnym motywem. Flety, lutnie, skrzypce i inne instrumenty pojawiały się na obrazach zarówno jako element codzienności, jak i jako sposób pokazania młodości, zabawy czy życia towarzyskiego. Leyster znakomicie wykorzystuje światło. Twarz chłopca, jego dłonie oraz fragment ubrania zostały mocno rozświetlone, podczas gdy tło pozostaje ciemne i pozbawione szczegółów. Dzięki temu wszystko, co nie jest konieczne dla przedstawienia sceny, zostaje usunięte. Widz koncentruje się przede wszystkim na dziecku i jego instrumencie. Jest to rozwiązanie bliskie malarstwu caravaggionistów, którzy wykorzystywali silne kontrasty światła i cienia, aby wydobywać postacie z ciemnego tła. Szczególnie interesująca jest kolorystyka. Ciemne brązy i czernie tła zestawione zostały z czerwienią nakrycia głowy, jasnym kołnierzem i ciepłymi tonami skóry. Dzięki temu obraz jest niewielki, ale bardzo wyrazisty. Leyster nie potrzebuje rozbudowanego wnętrza ani wielu postaci – całą uwagę skupia na jednym bohaterze. „Młody flecista” pokazuje również charakterystyczną dla Judith Leyster umiejętność obserwowania ludzkich zachowań. Jej postacie nie są statyczne ani oficjalne. Żyją, poruszają się, śmieją, grają i reagują na otaczający je świat. W przypadku tego obrazu szczególnie ważne jest wrażenie spontaniczności. Chłopiec nie pozuje do portretu – został uchwycony w trakcie wykonywania muzyki. Obraz jest więc niewielką, ale niezwykle sugestywną sceną rodzajową. Łączy zainteresowanie codziennością, charakterystyczne dla holenderskiego Złotego Wieku, z efektownym operowaniem światłem i cieniem. A przede wszystkim pokazuje, jak wiele można powiedzieć za pomocą jednego gestu, spojrzenia i prostego motywu muzykującego dziecka.

  • September 15 · 23 min

    OTO MATKA TWOJA…czytania i komentarze 15.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy zachęta by nie bać się krzyża w swoim życiu, ale by w tych sytuacjach wytrwać pod krzyżem jak Maryja i wołać do Ojca jak Jezus…( Hbr 5, 7-9; Ps 31, 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20; J 19, 25-27) Geertgen tot Sint Jans – „Mąż boleści” Geertgen tot Sint Jans należy do najbardziej interesujących, a zarazem najmniej poznanych malarzy niderlandzkich końca XV wieku. Działał w Haarlemie i prawdopodobnie był związany z zakonem joannitów. Zachowało się zaledwie kilka dzieł przypisywanych jego ręce, dlatego każdy z nich zajmuje wyjątkowe miejsce w historii wczesnego malarstwa niderlandzkiego. „Mąż boleści”, powstały około 1485–1495 roku, jest jednym z najbardziej przejmujących przykładów jego twórczości. To niewielki obraz olejny na desce, mający około 35 na 24 centymetry, przechowywany obecnie w Museum Catharijneconvent w Utrechcie. Już sam niewielki format dzieła jest istotny dla jego odbioru. Nie mamy tu monumentalnej sceny przeznaczonej do oglądania z dużej odległości. Kompozycja została pomyślana jako obraz bliski widzowi, skupiający jego uwagę na twarzach, gestach i detalach. Geertgen wypełnia niemal całą powierzchnię postaciami i przedmiotami, tworząc niezwykle zagęszczoną, niemal klaustrofobiczną przestrzeń. W centrum znajduje się Chrystus przedstawiony jako „Mąż boleści”. Stoi przed kamiennym grobem, z którego jakby dopiero się wyłania, opierając się na krzyżu. Jego ciało pokryte jest licznymi ranami, a na głowie znajduje się korona cierniowa. Jedną ręką wskazuje na ranę w boku, drugą podtrzymuje krzyż. Twarz Chrystusa zwrócona jest bezpośrednio ku widzowi. To niezwykle ważny element kompozycji – zamiast odwracać wzrok, Chrystus patrzy na oglądającego, tworząc bardzo bezpośrednią relację pomiędzy przedstawioną sceną a osobą stojącą przed obrazem. Wokół Chrystusa Geertgen umieścił kilka postaci. Po lewej stronie widzimy Marię Magdalenę, pogrążoną w modlitwie. Niżej znajduje się Maryja, a obok niej św. Jan Ewangelista. Ich twarze i gesty wyrażają rozpacz i żałobę. Maryja ma pochyloną głowę, a Jan znajduje się bardzo blisko niej. Nie są to jednak postacie ukazane w pełnych sylwetkach. Geertgen celowo ogranicza ich przestrzeń, przez co cała grupa wydaje się niemal wtłoczona w niewielki format obrazu. Kompozycję wypełniają również aniołowie. Ich białe szaty mocno odcinają się od ciemniejszego tła. Trzymają przedmioty związane z Męką Chrystusa: włócznię, trzcinę z gąbką, gwoździe oraz inne narzędzia cierpienia. W górnej części obrazu pojawiają się kolejne elementy związane z Pasją. Wszystkie te przedmioty, określane jako Arma Christi, tworzą rodzaj wizualnego katalogu wydarzeń, które doprowadziły do śmierci Chrystusa. Geertgen nie przedstawia jednego konkretnego momentu narracji biblijnej. Łączy ze sobą różne wydarzenia i symbole związane z Męką: krzyż, grób, koronę cierniową, rany, narzędzia tortur, opłakujące postacie i aniołów. Powstaje w ten sposób kompozycja pozbawiona konkretnego miejsca i czasu. Zamiast tradycyjnej sceny historycznej otrzymujemy obraz, który skupia wiele elementów w jednym, niezwykle intensywnym przedstawieniu. Charakterystyczne dla Geertgena jest również jego podejście do przestrzeni. Artysta nie próbuje stworzyć rozległego, realistycznego wnętrza. Postacie znajdują się bardzo blisko powierzchni obrazu, a kolejne elementy nakładają się na siebie. Dzięki temu widz ma wrażenie, jakby znalazł się bezpośrednio wśród przedstawionych osób. Szczególną rolę odgrywa złote tło, które nadaje całości niemal świetlisty charakter i jednocześnie eliminuje potrzebę budowania rozległego pejzażu czy architektury. „Mąż boleści” jest znakomitym przykładem charakterystycznej dla późnośredniowiecznego malarstwa niderlandzkiego dbałości o szczegół połączonej z niezwykłą emocjonalnością. Geertgen nie rezygnuje z realistycznego przedstawienia ciała, tkanin, włosów czy przedmiotów, ale podporządkowuje wszystkie te szczegóły jednej, bardzo zwartej kompozycji.

  • September 14 · 24 min

    BÓG TAK UMIŁOWAŁ ŚWIAT…Czytania i komentarze 14.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy o grzechu szemrania i ratunku w krzyżu Chrystusa…(Łb 21, 4b-9; Ps 78, 1-2. 34-35. 36-37.38; J 3, 13-17) Obraz w miniaturze to obraz św. Alfonsa Liguoriego, założyciela redemptorystów, namalowany w 1719 r. Obecnie znajdujący się w Pagani, na południu Włoch Gesu Crocifisso.

  • September 13 · 35 min

    ILE RAZY MAM PRZEBACZYĆ?… czytania i komentarze 13.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy o miłosierdziu Boga i zostaniemy ostrzeżeni byśmy nie byli niemiłosierni…( Syr 27, 30-28,7; Ps 103, 1b-2. 3-4. 9-10. 11-12; Rz 14, 7-9; J 13,34; Mt 18, 21-35) Jan Sanders van Hemessen – „Przypowieść o niemiłosiernym słudze” Jan Sanders van Hemessen należy do najważniejszych malarzy antwerpskich XVI wieku i jest jednocześnie jednym z artystów, którzy odegrali istotną rolę w rozwoju niderlandzkiego malarstwa rodzajowego. Jego twórczość sytuuje się na pograniczu tradycyjnego malarstwa religijnego i przedstawień ukazujących współczesne mu życie codzienne. „Przypowieść o niemiłosiernym słudze”, namalowana około 1556 roku, jest znakomitym przykładem tego charakterystycznego dla Hemessena sposobu budowania sceny biblijnej poprzez wprowadzenie jej w realia XVI-wiecznego świata. Obraz ma szeroki, niemal teatralny format. Na pierwszym planie widzimy grupę osób zgromadzonych wokół stołu. Po lewej stronie znajduje się władca, przedstawiony w bogatym stroju, który zdecydowanym gestem wskazuje na siedzącego naprzeciwko mężczyznę. Jego gest i wyraz twarzy nadają całej scenie niezwykłą dynamikę. Po prawej stronie znajduje się sługa, wyraźnie zaniepokojony sytuacją. Jego splecione dłonie i napięta postawa kontrastują z energicznym gestem władcy. Pomiędzy nimi znajdują się dwaj mężczyźni zajęci prowadzeniem rachunków. Jeden przelicza monety, drugi zapisuje informacje w księdze. Dzięki temu pieniądze, dokumenty, księgi rachunkowe i przybory do pisania stają się nie tylko elementami wyposażenia wnętrza, ale również ważnymi motywami wizualnymi całej kompozycji. Hemessen ubiera bohaterów w stroje swojej epoki, otacza przedmiotami znanymi mieszkańcom ówczesnych miast i umieszcza w przestrzeni przypominającej rzeczywiste miejsce pracy urzędników lub finansistów. Istnieją przypuszczenia, że obraz mógł być związany z biurem miejskiego poborcy podatkowego w północnej Holandii. Hemessen przywiązuje dużą wagę do gestów i mimiki postaci. Twarze są mocno modelowane światłem i cieniem, a dłonie – często wyeksponowane – stają się ważnym środkiem wyrażania emocji i relacji pomiędzy bohaterami. Charakterystyczne dla malarza jest również nagromadzenie postaci na pierwszym planie. Ich sylwetki są masywne, niemal rzeźbiarskie, a wyraziste gesty sprawiają, że scena przypomina zatrzymany kadr przedstawienia teatralnego. Ciekawym rozwiązaniem kompozycyjnym jest umieszczenie w głębi jeszcze jednej sceny. Przez otwór lub okno widzimy dalszy ciąg historii, rozgrywający się w innej przestrzeni. Hemessen pokazuje więc w jednym obrazie więcej niż jeden moment opowieści. Tego rodzaju sposób przedstawiania kolejnych wydarzeń był stosowany w sztuce renesansowej, pozwalając widzowi śledzić rozwój narracji bez konieczności dzielenia jej na osobne obrazy. Równie istotna jest architektura i pejzaż widoczne w tle. Kolumny, arkady, otwarta przestrzeń oraz drzewa tworzą perspektywiczne przedłużenie wnętrza i nadają kompozycji głębię. Kontrast pomiędzy ciasno zgromadzonymi postaciami pierwszego planu a spokojniejszą, bardziej otwartą przestrzenią w tle dodatkowo porządkuje obraz. Kolorystyka dzieła jest bogata, ale utrzymana w typowej dla niderlandzkiego malarstwa XVI wieku gamie czerwieni, zieleni, brązów i złamanych tonów złota. Hemessen z dużą precyzją oddaje fakturę materiałów: ciężkich tkanin, futer, metalu, biżuterii czy papieru. „Przypowieść o niemiłosiernym słudze” pokazuje charakterystyczną cechę twórczości Hemessena: umiejętność łączenia tradycji malarstwa religijnego z obserwacją codziennego życia. Biblijna historia zostaje przedstawiona za pomocą języka XVI-wiecznego miasta – poprzez stroje, architekturę, rachunki, pieniądze, gesty i realistycznie potraktowane postacie. Dzięki temu obraz jest jednocześnie dziełem o tematyce religijnej i niezwykle interesującym dokumentem wizualnym epoki, w której malarstwo niderlandzkie coraz wyraźniej zaczynało interesować się światem codziennych zajęć, pracy i zachowań człowieka.

  • September 11 · 22 min

    BIADA MI, GDYBYM NIE GŁOSIŁ EWANGELII…czytania i komentarze 11.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy o potrzebie Głoszenia ewangelii i dostrzeganiu belki w swoim oku…( 1 Kor 9, 16-19. 22-27; Ps 84, 3-4. 5-6. 12; J 17, 17ba; Łk 6, 39-42) David Teniers Młodszy, „Niewidomy prowadzi niewidomego”, ok. 1655 David Teniers Młodszy (1610–1690) był jednym z najważniejszych malarzy flamandzkich XVII wieku. Pochodził z Antwerpii i należał do artystów rozwijających tradycję malarstwa rodzajowego – przedstawień codziennego życia zwykłych ludzi. W jego twórczości pojawiają się chłopi, karczmy, wiejskie zabawy, muzycy i sceny z życia społeczności. Teniers był również cenionym malarzem pejzaży, portretów i przedstawień o charakterze alegorycznym. „Niewidomy prowadzi niewidomego” powstał około 1655 roku i należy do charakterystycznego dla sztuki niderlandzkiej nurtu przedstawień inspirowanych przysłowiami, alegoriami i scenami rodzajowymi. Motyw niewidomych prowadzących niewidomych miał w malarstwie flamandzkim długą tradycję. Teniers nawiązywał do wcześniejszych przedstawień tego tematu, między innymi do kompozycji włoskiego malarza Domenica Fettiego. Artysta umieścił bohaterów w rozległym, wiejskim krajobrazie. Grupa niewidomych mężczyzn porusza się wspólnie, tworząc rodzaj łańcucha – każdy pozostaje w kontakcie z kolejnym uczestnikiem pochodu. Ich sposób poruszania się jest jednocześnie źródłem komizmu i niepokoju. Pierwszy z nich staje się przewodnikiem dla następnego, choć sam nie jest w stanie zobaczyć drogi. Teniers nie koncentruje się jednak wyłącznie na postaciach. Dużą rolę odgrywa pejzaż: niskie zabudowania, drzewa, droga i odległy horyzont tworzą spokojną, szeroką przestrzeń. Na tle jasnego nieba sylwetki ludzi są dobrze widoczne, a ich skupienie na wspólnym przemieszczaniu się nadaje scenie niemal teatralny charakter. Kontrast pomiędzy pogodnym krajobrazem a absurdalną sytuacją bohaterów tworzy charakterystyczny dla malarstwa rodzajowego efekt humoru połączonego z refleksją. Warto zwrócić uwagę na sposób malowania. Teniers stosuje drobne, precyzyjne pociągnięcia pędzla i dużą dbałość o szczegół. Widać to zarówno w elementach stroju postaci, jak i w architekturze czy roślinności. Całość utrzymana jest w stonowanej, ziemistej tonacji, typowej dla wielu flamandzkich scen rodzajowych XVII wieku. Artysta buduje głębię przede wszystkim poprzez stopniowe zmniejszanie postaci i rozjaśnianie dalszych planów. Teniers należał do artystów, którzy potrafili łączyć uważną obserwację rzeczywistości z opowieścią o ludzkich zachowaniach. Jego bohaterowie nie są idealizowani – mają charakterystyczne twarze, pozy i gesty, a ich codzienne czynności stają się tematem sztuki. Właśnie ta umiejętność odnajdywania niezwykłości w pozornie zwyczajnych scenach przyniosła mu dużą popularność. „Niewidomy prowadzi niewidomego” jest interesującym przykładem XVII-wiecznego malarstwa flamandzkiego, w którym pejzaż, obserwacja życia codziennego, humor i symbolika tworzą jedną kompozycyjną całość. Pozornie prosta scena grupy niewidomych wędrowców została przez Teniersa skonstruowana z dużą precyzją – tak, aby widz najpierw dostrzegł sytuację, potem jej absurd, a dopiero na końcu zaczął zastanawiać się nad jej znaczeniem.

  • September 10 · 22 min

    BĄDŹCIE MIŁOSIERNI, JAK OJCIEC WASZ JEST MIŁOSIERNY…CZYTANIA I KOMENTARZE 10.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy, że miłość jest ważniejsza od wiedzy religijnej. A Jezus doprecyzuje czym jest miłość chrześcijanina…(1 Kor 8, 1b-7. 10-13; Ps 139, 1b-3. 13-14b. 23-24; 1 J 4, 12 bcd; Łk 6, 27-38) Obraz na miniaturze: „Salvator Mundi” (Zbawiciel Świata) to jedno z najbardziej intrygujących i kontrowersyjnych dzieł w historii sztuki, przypisywane renesansowemu mistrzowi Leonardowi da Vinci. Choć w 2017 roku stał się najdroższym obrazem świata sprzedanym na aukcji za astronomiczną kwotę 450 milionów dolarów, jego losy pozostają owiane tajemnicą. Obecnie arcydzieło to nie jest dostępne dla publiczności; według oficjalnych doniesień znajduje się w strzeżonym podziemnym magazynie w Genewie (Szwajcaria), czekając na przewiezienie do Rijadu w Arabii Saudyjskiej, gdzie ma stać się perłą w koronie nowo budowanego narodowego kompleksu muzealnego. Kompozycja i mistycyzm postaci Obraz charakteryzuje się ściśle symetryczną, hieratyczną kompozycją, bezpośrednio czerpiącą z tradycji bizantyjskich ikon typu Pantokrator. Chrystus wyłania się z głębokiego, czarnego tła, co całkowicie odcina go od ziemskiego kontekstu i nadaje mu wymiar ponadczasowy. Jezus wznosi swoją prawą dłoń w klasycznym geście błogosławieństwa, a w lewej dłoni podtrzymuje tajemniczą, przezroczystą sferę. Rysy twarzy Chrystusa są delikatne, wręcz androgyniczne – to flagowy element kanonu piękna Leonarda da Vinci (podobny zabieg odnajdziemy w „Mona Lisie” czy „Św. Janie Chrzcicielu”). Spojrzenie postaci wydaje się zamglone i nieobecne, co potęguje wrażenie mistycyzmu i duchowości. Długie, kasztanowe loki opadające na ramiona ukazują z kolei genialną, matematyczną precyzję renesansowego mistrza. Geniusz techniki i symbolika kuli W sferze technicznej kluczowe znaczenie ma zastosowanie sfumato – autorskiej techniki miękkiego modelunku światłocieniowego Leonarda, polegającej na subtelnym zacieraniu ostrych konturów. Przejścia między światłem a cieniem na twarzy są tak płynne, że postać wydaje się wręcz emanować wewnętrznym blaskiem. Jezus ubrany jest w bogatą szatę w odcieniu królewskiego błękitu, ozdobioną złotymi, plecionymi haftami. Najbardziej fascynującym detalem obrazu pozostaje szklana kula, symbolizująca wszechświat i ziemską domenę pod boską ochroną. Leonardo, znany ze swoich zaawansowanych badań nad optyką, odwzorował z naukową dokładnością drobne inkluzje wewnątrz kryształu. Zrezygnował jednak z namalowania realistycznego załamania światła na szatach widocznych za kulą. Badacze uznają to za celowy zabieg teologiczny: boska sfera rządzona przez Chrystusa nie podlega fizycznym prawom ziemskiej natury.

  • September 9 · 28 min

    PRZEMIJA BOWIEM POSTAĆ TEGO ŚWIATA…czytania i komentarze 09.09.2026

    W dzisiejszym rozważeniu jesteśmy zaproszeni, by spojrzeć na nasze życie z perspektywy Bożej, szerszej, a mianowicie, że poza doczesnością jest realne życie w szczęściu z Bogiem….( 1 Kor 7, 25-31; Ps 45, 11-12. 14-15. 16-17; Łk 6, 23ab;Łk 6, 20-26) Tylko info: Obraz na miniaturze: Carl Bloch, „Kazanie na górze” („Bjergprædiken”, „The Sermon on the Mount”), 1877, olej na miedzi, 104 × 92 cm, Muzeum Historii Narodowej w zamku Frederiksborg, Hillerød, Dania.

  • September 8 · 29 min

    EMMANUEL TO ZNACZY BÓG Z NAMI…CZYTANIA I KOMENTARZE 08.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy jak Bóg przedziera się do nas przez grzechy i skandale, by nas z nich wyrwać i uświęcić, bo dla Niego nie ma przeszkód by nas kochać i zbawiać…(Mi 5, 1-4a; Ps 13,6; Mt 1, 1-16. 18-23) Obraz na miniaturze: Jean Restout, „Narodzenie Najświętszej Maryi Panny”, 1744, olej na płótnie, 307 × 240 cm, kościół Saint-Honoré-d’Eylau, Paryż. Jean Restout przedstawia narodziny Maryi jako scenę rozgrywającą się w zwyczajnym, domowym wnętrzu. Zamiast uroczystej, niemal odrealnionej wizji otrzymujemy obraz rodzinnego wydarzenia: kobiet zajmujących się noworodkiem, starszego mężczyzny pochylającego się nad dzieckiem oraz codziennych przedmiotów obecnych w skromnym domu. W centrum kompozycji znajduje się Maryja jako nowo narodzone dziecko. Leży na kolanach kobiety odzianej w jasnoniebieską suknię, która delikatnie podtrzymuje niemowlę. Obok niej druga kobieta pochyla się nad dzieckiem i poprawia białe płótno. Ich gesty są spokojne i czułe, a skupienie spojrzeń kieruje uwagę widza ku maleńkiej postaci. Za nimi znajduje się Joachim, ojciec Maryi, rozpoznawalny jako starszy mężczyzna z siwą brodą i laską. Pochyla się nad sceną, a jego gest i spojrzenie wprowadzają do kompozycji element rodzinnej troski. W głębi, po lewej stronie, widzimy leżącą na łóżku świętą Annę, matkę Maryi. Jej obecność jest częściowo odsunięta od głównego wydarzenia, ale właśnie dzięki temu obraz zachowuje charakter wielowątkowej sceny rodzinnej. Restout buduje kompozycję za pomocą grupy postaci skupionych wokół dziecka. Ich ciała, spojrzenia i gesty tworzą łagodny układ prowadzący wzrok ku centrum. Szczególnie wyraźnie działają tu kontrasty kolorystyczne: intensywny błękit sukni kobiety trzymającej dziecko wyróżnia się na tle brązów, ochry i przygaszonych zieleni wnętrza. Biel pieluszek i jasne tkaniny skupiają światło w dolnej części kompozycji, podkreślając obecność noworodka. Ważną rolę odgrywają także szczegóły codzienności: wiklinowy kosz stojący obok kobiet, naczynia, tkaniny, drewniana podłoga, meble i otwarte okno. Dzięki nim scena nabiera konkretności i bliskości. Światło wpadające z prawej strony wydobywa twarze i sylwetki z ciemniejszego wnętrza, a jednocześnie tworzy atmosferę ciepła i spokoju. Charakterystyczne dla Restouta jest połączenie malarstwa historycznego z obserwacją codziennego życia. Narodzenie Maryi zostaje przedstawione jako wydarzenie rozgrywające się pośród zwyczajnych gestów, pracy kobiet i rodzinnej troski. Właśnie ta prostota ma znaczenie dla odczytania obrazu: przyszła Matka Chrystusa pojawia się na świecie w skromnym, ludzkim otoczeniu. Obraz powstał w 1744 roku dla kaplicy seminarium Saint-Sulpice w Paryżu. Jego temat nie pochodzi z Ewangelii — narodziny Maryi opisują przede wszystkim późniejsze tradycje i teksty apokryficzne, zwłaszcza Protoewangelia Jakuba. Restout przekłada tę opowieść na język XVIII-wiecznego malarstwa, nadając jej formę pełnej ciepła sceny rodzinnej. Informacja: Opis dzieła został przygotowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (AI) i opracowany na potrzeby podcastu „Połamane Słowo”.

  • September 7 · 22 min

    WYRZUĆCIE WIĘC STARY KWAS…czytania i komentarze 07.09.2026

    W dzisiejszym rozważaniu usłyszymy o usuwaniu kwasu grzechu ze wspólnoty w Koryncie i zatwardziałości serc faryzeuszy i uczonych w Piśmie…( 1 Kor 5, 1-8; Ps 5, 5-6a. 6b-7. 12; J 10, 27; Łk 6, 6-11) Obraz na miniaturze: Ilyas Basim Khuri Bazzi Rahib, „Jezus uzdrawia człowieka z uschłą ręką” („Jesus Heals the Man with a Withered Hand”), 1684, atrament i pigmenty na papierze żeberkowym, 16 × 11 cm, Walters Art Museum, Baltimore. To niewielka ilustracja rękopiśmienna pochodząca z Egiptu, wykonana w 1684 roku przez Ilyasa Basima Khuri Bazziego Rahiba, egipskiego skrybę, prawdopodobnie mnicha koptyjskiego. Dzieło należy do rękopisu Ewangelii i przedstawia scenę uzdrowienia człowieka z uschłą ręką. Zamiast monumentalnej kompozycji malarskiej otrzymujemy obraz podporządkowany niewielkiemu formatowi karty rękopisu. Kompozycja jest zwarta i skupiona wokół kilku postaci. Jezus znajduje się w centrum przedstawienia i stanowi najważniejszy punkt całej sceny. Otaczające Go postacie tworzą gęsty układ, dzięki któremu wydarzenie nabiera charakteru bezpośredniego spotkania. Sylwetki są przedstawione w sposób uproszczony, a ich gesty i ustawienie pomagają odczytać relacje pomiędzy uczestnikami wydarzenia. Szczególne znaczenie ma gest Jezusa skierowany ku choremu – to właśnie działanie, a nie rozbudowana scenografia, organizuje przedstawienie. Artysta operuje przede wszystkim wyraźnym konturem, płaskimi plamami barwnymi i ograniczoną przestrzenią. Pigment nakładany jest na jasne podłoże, dzięki czemu poszczególne postacie są łatwe do rozpoznania. Kolor pełni funkcję porządkującą: pomaga oddzielić sylwetki od siebie i wydobyć najważniejsze elementy sceny. Brak rozbudowanego pejzażu czy architektury sprawia, że uwaga widza pozostaje skupiona na postaciach i ich gestach. Charakterystyczna jest również hierarchiczność przedstawienia. Jezus zajmuje pozycję, która pozwala odczytać Go jako centralną postać wydarzenia, natomiast człowiek potrzebujący pomocy zostaje ukazany w bezpośredniej relacji z Nim. W takiej formie ilustracja spełnia swoją podstawową funkcję: pozwala czytelnikowi rękopisu rozpoznać konkretną scenę ewangeliczną poprzez prosty, czytelny układ postaci i gestów. Miniatura bardzo dobrze koresponduje z Ewangelią według św. Łukasza. Jezus uzdrawia człowieka z uschłą ręką, a wydarzenie staje się znakiem Jego działania wobec człowieka potrzebującego pomocy. W kontekście liturgicznym obraz zwraca uwagę przede wszystkim na sam moment spotkania: na wyciągniętą ku człowiekowi pomocną dłoń i przywrócenie mu sprawności. Informacja: Opis dzieła został przygotowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (AI) i opracowany na potrzeby podcastu „Połamane Słowo”.

Showing 1–20 of 64 episodes